Klamer radzi - "Pierwsze kroki w teren"

Auto gotowe do jazdy trzeba sprawdzić
Chcesz wiedzieć, jak jeździć "dookoła komina" - czytaj dalej

Po wszystkich perypetiach z wyborem samochodu, zakupem pakietu startowego, przygotowaniem auta w teren jesteś gotowy do jazdy. Tylko jest jeden problem. Za cholerę nie wiesz, gdzie jechać.
Na wstępie mam dla ciebie dobrą i złą wiadomość. Dobra brzmi: należysz do ogromnej społeczności właścicieli terenówek. Zła - dla wszystkich pseudo ekologów stałeś się wrogiem nr 1.
Przekonasz się, że offroad - twoja pasja i sposób na życie - postrzegany jest często przez innych jako pewna forma wynaturzenia, bo po co komuś, w dobie wszechobecnego asfaltu i kostki Bauma, jakaś terenówka? Usprawiedliwieniem dla bycia fanem aut terenowych jest np. budowa domu na wsi, ale zupełnie niezrozumiałe jest to, że ktoś może mieć dość asfaltu i woli szutry lub błoto.
Zanim więc ruszysz w teren, proszę cię o chwilę cierpliwości, chyba, że wolisz mieć przeciwko sobie wszystkich sąsiadów i być lżejszym (lżejszą) o parę stówek za mandaty.
Nie radzę ci wyjeżdżać twoją wypasioną mega hipper super duper terenówką na jakikolwiek teren poza asfaltem, nie zapoznając się przynajmniej z ideologią Tread Lightly: http://www.treadlightly.pl czyli zbiorem żelaznych zasad, które każdy rozsądny offroader powinien mieć w głowie nie tylko jeżdżąc w terenie.
Zapytasz, po cholerę ci to? Przecież jesteś zdobywcą, masz siłę i żaden koleś w osobówce ci teraz nie podskoczy. No to jesteś w mylnym błędzie, tak jak wielu rozpoczynających zabawę w terenie. Ktoś kiedyś powiedział, może nieco wulgarnie, ale oddaje to sposób postrzegania ciebie przez innych członków twojej nowej "rodziny": "W dupie byłeś, gówno widziałeś". Pamiętaj, że za wybryki jednego właściciela terenówki cierpimy wszyscy. Nikt nie powie, że 200 osób pomogło dzieciakom z domów dziecka, ale na pewno pojawi się na wielu portalach, że jedna terenówka ZNÓW zniszczyła pole kapusty - mimo, ze jechałeś polną drogą obok tego pola.
Znowu wzruszysz ramionami i powiesz, no to co, kupiłem terenówkę, wpompowałem w nią olbrzymią kasę i nie mam teraz gdzie jeździć? Jeśli szybko dojdziesz do takich wniosków, to będą z ciebie ludzie, a inni pobratymcy zaczną traktować ciebie jako kumpla.
Dziś nie wolno nam wjeżdżać do lasów, parków krajobrazowych (o parkach narodowych chyba nie muszę wspominać), nie wolno nam jeździć po rzekach, nie wolno niszczyć upraw. Obowiązuje wiele innych zakazów, poza tym każdy kawałek ziemi do kogoś należy i bez jego wiedzy nie wolno wjeżdżać, rozjeżdżać i niszczyć terenu. Przed tobą więc nie lada wyzwanie. Musisz przecież poznać możliwości swojego auta

Co zrobić i gdzie jeździć?
Po to właśnie stworzyliśmy sobie społeczność. Trzymamy się razem, trochę z daleka od innych. To dlatego, że wielokrotnie spotkaliśmy się z niechęcią społeczeństwa, z protestami ekologów, z obawami władz, które przez pochopnie wydane zgody na przejazd często mogły stracić pracę. W twojej okolicy, też istnieją ludzie zakochani w offroadzie, którzy znają teren i wiedzą, gdzie można pojeździć nie narażając siebie i innych. Warto, żebyś ich poznał, ale pamiętaj, że nikt nie lubi bufonady ani much w nosie. Każdy z nas ci pomoże, pokaże, gdzie jeździć, ale nie będzie się tym chwalił publicznie. Nie chwal się, gdzie jeździsz - to jedna z zasad, obowiązująca szczególnie w okolicach dużych skupisk miejskich, gdzie terenówek jest mnóstwo, ale tylko niewielka garstka ich właścicieli, wie jak używać ich z głową.
Ostatnio dość często ludzie proszą mnie o rekomendację u Gazfana w sprawie dopuszczenia do regionu Warszawa na www.forum4x4.pl i za każdym razem powtarzam: wpadnij na imprezę, może na koncert, daj się poznać z dobrej strony, weź udział w jakiejś akcji charytatywnej organizowanej przez wawa4x4.pl. Wielu z nas tak zaczynało i właśnie w ten sposób stało się częścią społeczności, która w wielu przypadkach może ci pomóc.

Ale po co mi to?
Jak już będziesz wiedział, gdzie możesz pojeździć bez niepotrzebnej agresji ze strony nieuterenowionego społeczeństwa, często z braku czasu czy kontaktu z innymi, może ci się zdarzyć wybrać na samotną przejażdżkę. Pięć minut może niechcący zamienić się w nieszczęsne 12 godzin w terenie... Wyobraź sobie ten klimat: auto wklejone po szyby, ty w adidaskach albo w wyjściowych pantofelkach, jedyny element offroadowy na aucie to naklejka, bateria w komórce jest na wykończeniu. Masz przed sobą alternatywę pozostawienia auta samopas do czasu powrotu z pracy i zorganizowania jakiejś silniejszej ekipy. Właśnie wtedy ta społeczność się przydaje. Wystarczy jeden telefon o drugiej w nocy z informacją "siedzę po cyce w melasie", a za pół godziny pojawia się obok ciebie tłum kumpli chętnych do pomocy. Możesz nawet liczyć na zbawienny łyk gorącej kawy, koc czy suche buty na zmianę. Chętnie pomogą, bo sami kiedyś byli w podobnej sytuacji i ktoś im też kiedyś pomógł.
Pamiętaj: choćbyś miał być o ósmej rano w robocie, śpiący, pod garniakiem z brudem za paznokciami, nie wolno ci zostawić auta utopionego w błocie bez opieki!
Często tam, gdzie mamy przyzwolenie na jazdę wieczorami lub w nocy, bo to jakaś droga na budowę, rano zaczyna się duży ruch, a twoje auto zostanie potraktowane jako przysłowiowy kamień w bucie. Obsługa koparko-ładowarek lub innego sprzętu zmechanizowanego nie będzie zważała na to, że jest to czyjaś własność, tylko jakiś porzucony wrak. Możesz przeżyć koszmar: w miejscu, gdzie zostawiłeś auto będą jedynie resztki mostów, a resztę złomu znajdziesz w rowie opodal.

Zakazany owoc
Bywają miejsca, gdzie możemy jeździć warunkowo, gdzie mieszkańcy albo właściciele terenu przymykają oko, wydają ustne zgody tylko dla zaprzyjaźnionych offroadowców, ale są też tereny, gdzie NIE WOLNO jeździć i już. Za wjazd na taki teren oprócz srogich kar ze strony straży miejskiej lub policji (która wyląduje koło ciebie helikopterem albo podjedzie quadem lub terenówką), dodatkowo zostaniesz "upomniany" przez nas i to na pewno w formie, do której nie przywykłeś i która naprawdę nie będzie miła. Więcej - jeśli wtopisz w takim terenie, będzie ci ciężko znaleźć kogokolwiek, kto ci udzieli pomocy, bo sam nie będzie chciał się narażać na upomnienia i kary. Jak tam nie trafić - dowiesz się od nas.

Co masz zrobić, jak już wiesz, gdzie możesz jeździć, ale jazda "dookoła komina" ci nie wystarcza? Wybierz się na rajd, ale o tym w kolejnych wypocinach.

Klamer

 

   
  esther concept © 2009 | php: B.Adamski © 2011